sobota, 19 października 2013

ROZDZIAŁ 4

- Kochanie – usłyszałam szept i poczułam usta Louis’a na policzku.
Mruknęłam i otwarłam oczy. Od razu zamknęłam je z powrotem, bo poraziło mnie jasne światło. Po chwili otwarłam je ostrożnie i zobaczyłam twarz Louis’a.
- Witaj na plaży w Lowestoft, kochanie. – uśmiechnął się i pokazał ręką przestrzeń za sobą.
Spojrzałam w dal. Znajdowaliśmy się na wąskiej, ale uroczej plaży o jedwabistym, prawie białym piasku.
- O matko, Louis, skąd wiesz o tym miejscu? – spytałam się ze zdziwieniem, wychodząc z samochodu.
Przeszłam parę kroków do przodu. Usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Obróciłam się i wykrzyknęłam:
- Tu jest po prostu pięknie! I podbiegłam do Lou i wskoczywszy na niego, zaczęłam go namiętnie całować.
Po chwili oderwaliśmy się od siebie. Spojrzałam w jego piękne oczy i dostrzegłam w nich miłość i troskę. Uwielbiam te uczucia. Przytulił mnie mocno jeszcze raz i postawił na ziemi.
- Idź, wybierz jakieś miejsce, usiądź sobie tam i poczekaj na mnie – powiedział i cmoknął mnie w usta.
- Okej. – uśmiechnęłam się do niego i poszłam na piasek.
Po chwili zobaczyłam wielki, powyginany konar drzewa. Sprawdziłam czy jest suchy. Na szczęście był. Uśmiechnęłam się i przycupnęłam na nim. Schyliłam się i nabrałam piasku w dłonie. Był taki delikatny. Najchętniej zdjęłabym buty i zanurzyła w nim stopy, lecz było trochę zbyt zimno żeby mogła sobie na to pozwolić. Nie mogę się przecież rozchorować na koniec roku szkolnego.
- Emily! – wyrwało mnie z rozmyślań wołanie Louis’a. – Emi!
- Tutaj! – krzyknęłam i pomachałam mu ręką.
Gdy mnie zobaczył, uśmiechnął się i podszedł do konaru.
- Jakie śliczne miejsce wybrałaś – powiedział. – Potrzymasz to przez chwilkę? – spytał.
- Jasne – odrzekłam i wzięłam od niego koszyk.
Korciło mnie żeby zajrzeć do środka, ale chciałam by przekąski Louis’a były dla mnie niewiadomą. Popatrzyłam jak mój chłopak rozkłada wielki koc w czerwoną kratę. Po chwili skończył, wziął ode mnie koszyk i wyciągnął rękę w moją stronę.
- Lady? – zapytał i pochylił się do przodu.
Chwyciłam jego dłoń i pozwoliłam żeby poprowadził mnie do koca. Ułożyłam się wygodnie. Na przeciwko mnie usiadł Louis. Spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się szeroko. Postawił przed sobą kosz i zaczął wyjmować z niego różne rzeczy.
-No to co my tu mamy? – zapytał, zatrzepotał rzęsami i zaczął mówić z francuskim akcentem. – Widzę tu termos z kawą, babeczki z budyniem domowej roboty, truskawki w trzech rodzajach czekolady, owoce leśne oraz Twoje ulubione krówki mojej mamy.
- O matko! Ty chcesz mnie chyba utuczyć i sprawić, że będę odrażająca!
- Ależ nie kochanie, przecież dzisiaj masz urodziny i masz prawo świętować je ze swoim chłopakiem, prawda? – spytał i zaczął mnie łaskotać.
- Ty łobuzie. – wykrzyknęłam pomiędzy napadami śmiechu. – A co z przyjaciółkami? Melanie pewnie się martwi.
- Nie, ona też wie. Możesz spotkać się z nią jeszcze dzisiaj. – zaproponował.
- Aha, to okej. – uśmiechnęłam się usatysfakcjonowana.
- Dobra, jak już wszystko ustaliliśmy to możemy jeść. Tak więc danie specjalne naszego dzisiejszego pikniku toooo…. – zrobił chwilę przerwy. – MARCHEWKI!!!
- Łał.. To mnie teraz zaskoczyłeś. – powiedziałam.
- A co? Już nie lubisz marchewek? – spytał ze smutną miną.
- Oj Lou, jasne, że lubię. – wykrzyknęłam i wpełzłam mu na kolana. – Przecież co innego niż marchewki mógłby jeść mój książę? – spytałam retorycznie i pocałowałam go w policzek.
- Hmm... W sumie to chyba nie wiem. Kocham marchewki i dziewczyny jedzące marchewki. – powiedział.
Uśmiechnęłam się i powiodłam palcami po jego idealnie wykrojonych różowych wargach, a on przejechał mi swoją delikatną dłonią po policzku. Po chwili Louis zsunął mnie ostrożnie ze swoich kolan.
- Poczekaj chwilkę skarbie, muszę skoczyć na chwilę do samochodu.
Wstał i pobiegł w stronę auta. Pięć minut później wrócił z gitarą.
- Ojejku, Louis, będziesz dla mnie grał? – spytałam z zachwytem.
- Tak kochanie, dla Ciebie wszystko. – powiedział i wyjął gitarę z futerału.
Chwycił kostkę i trącił struny, by sprawdzić czy nie wydają fałszywych dźwięków; grała czysto.
- Co chcesz żebym Ci zaśpiewał kochanie? – spojrzał na mnie i uniósł delikatnie kąciki ust.
- Louis – powiedziałam z uczuciem – nie ważne co mi zagrasz. Ważne, że Ty to zagrasz.
- Jej.. Twoje słowa mnie wzruszają. Ale wiesz przecież, że ja nie umiem dobrze grać. – powiedział i zrobił smutna minkę.
Uśmiechnęłam się w taki sposób, który mógłby roztopić górę lodową.
- Okej. – wyszczerzył zęby.
Ułożył palce na gryfie i trącił struny. Melodia, która wydobywała się spod jego delikatnych, zwinnych palców nie była mi znana. Po chwili Lou zaczął śpiewać o miłości. Domyśliłam się, że po prostu śpiewał o naszych uczuciach. Położyłam się koło niego, zamknęłam oczy i skupiłam się na granych przez niego dźwiękach. Louis zmieniał parę razy melodię i słowa. Śpiewał jakąś znaną piosenkę, ale jej nie pamiętałam.
W pewnej chwili zasnęłam. Przynajmniej tak mi się wydawało, bo obudziłam się w ramionach Lou. Uniosłam się lekko i wtuliłam plecami w jego umięśniony brzuch.
- Jeju, przepraszam Cię skarbie, ale … - zaczęłam się tłumaczyć.
- Spokojnie Emily, przecież wiesz, że uwielbiam patrzeć jak śpisz. – przerwał mi o pocałował we włosy. – Chcesz coś zjeść?
- Z przyjemnością. – powiedziałam ziewając.
Pocałował mnie w usta. Następnie podał mi babeczkę i marchewkę.
Siedzieliśmy zrelaksowani na plaży i cieszyliśmy się swoją obecnością. Słońce, które nie dawno było wysoko nad nami, majaczyło się już powoli za chmurami. Z naszych łakoci zostały tylko dwie babeczki i trzy krówki. Oczywiście Louis nie mógł zostawić żadnej marchewki, bo serce go boli jak marnują się świeże warzywa.
- Kochanie, ja się zdążę spotkać dzisiaj z Mel? – spytałam spoglądając na niego.
- Jasne, że tak. – powiedział i pocałował mnie w usta.
Podniosłam się i pomogłam mu wstać. Pozbieraliśmy nasze rzeczy do koszyka, chwyciłam koc, a Lou gitarę. Złapał mnie za rękę i poprowadził do samochodu. Stanęłam na skraju plaży i pocałowałam go namiętnie.
- Dziękuję Ci kochanie za taki piękny prezent.
- Proszę Emily. To dla mnie czysta przyjemność.
Doszliśmy do samochodu i włożyliśmy do bagażnika nasze rzeczy.


_______________________________________________

W końcu dodałam czwarty rozdział.. przepraszam Was, że tak długo musieliście czekać, ale szkoła, wyjazdy, nauka i btw... komentujcie proszę! ♥ ;***

2 komentarze:

  1. Wspaniały ! Jejku nie mogę doczekać się następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo, dziękuję za miły komentarz! <3 postaram się dodać dzisiaj, a jak nie to najwcześniej w niedzielę, bo wyjeżdżam.. :33

      Usuń