czwartek, 26 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 6

Otworzyłam drzwi i weszliśmy do domu. Zdjęłam buty i pobiegłam na górę, a Louis poszedł do łazienki na dole. Umyłam się szybko, zdjęłam soczewki i założyłam okulary. Weszłam do garderoby i z dolnej szuflady wygrzebałam legginsy oraz koszulkę Lou. Sięgała mi do połowy ud i zmieściłaby się jeszcze nią Melanie, ale ją uwielbiałam. Była szara i były na niej różni bohaterowie z komiksów: Spiderman, Hulk, Iron Man i inne postaci Marvel’a. Ubrałam się. Podeszłam do lustra. Rozczesałam włosy i związałam je w wysokiego koka. Spojrzałam jeszcze raz w lustro, pociągnęłam usta pomadką i zbiegłam na dół. Na stole w kuchni leżała moja torebka. Sięgnęłam po nią i wyjęłam mój telefon. Miałam 12 wiadomości i 4 nieodebrane połączenia.
-Łohoho.. – powiedziałam pod nosem. – Ludzie to mnie jednak kochają.
-Kto Cię kocha? – niespodziewanie usłyszałam za sobą głos Louis’a.
Podskoczyłam, a on mnie objął. Poczułam słodki zapach jego płynu do kąpieli i stwierdziłam, że również zdążył się ogarnąć.
- Spokojnie maleńka – powiedział i pocałował mnie w policzek. – No to, kto Cię kocha?
- Melanie, Jamie, parę koleżanek z klasy, które, najwyraźniej, nie mogły przyjść na przyjęcie… - zrobiłam przerwę na ziewnięcie – … i tata.
- Ahaaa. – powiedział i wygiął usta w podkówkę.
- No i oczywiście Ty, mój mały urwisie. – odwróciłam się do niego przodem i pocałowałam.
- A teraz poczekaj chwilkę. Wybierz nam jakiś film, a ja zadzwonię do taty, bo pewnie czeka na telefon.
- Okej – powiedział i pocałował mnie w usta.
Wykręciłam numer taty. Odebrał po trzech sygnałach.
- Cześć tatusiu!
- Hej córeńko. Dobrze cię słyszeć. Jak Ci się podobał mój prezent?
- Twój prezent? – spytałam zdziwiona.
- To Louis jeszcze nic Ci nie dał? Co za gagatek. Hahahahahahhahaha.. – zaniósł się śmiechem tata. - Leży na stole w salonie.
- Haha, dobrze tatusiu, poszukam go. Kiedy wrócisz do domu?
- Najwcześniej pojutrze. Tak się złożyło, że Wy potrzebowaliście wolnej chaty, a ja mam dużo roboty.
- Dobrze tatuś. – powiedziałam. - Jakoś sobie poradzę. A Louis może u nas zostać?
- Jasne. – zgodził się tata. – Tylko bądźcie grzeczne, dzieci! – wybuchnął śmiechem.
- Tato.. hahahahha, kocham Cię!
- Ja Ciebie też. Dobranoc córeczko. Pozdrów Louis’a.
- Pa tato. Pozdrowię! – powiedziałam i rozłączyłam się.
Wyłączyłam telefon i odłożyłam go na blat. Weszłam do salonu. Na ekranie telewizora leciał mój ulubiony film „To tylko seks”. Louis siedział rozwalony na kanapie i przysypiał. Zdążył zapalić ogień w kominku i w pokoju zrobiło się przyjemnie ciepło. Podeszłam do sofy. Usta mojego chłopaka były lekko uchylone. *koniec tego dobrego* pomyślałam i władowałam mu się na kolana. Louis ocknął się gwałtownie. Zobaczywszy mnie podciągnął się i mocno mnie przytulił.
- Co tam słychać u Twojego taty? – spytał i ziewnął.
- Pozdrawia Cię. – powiedziałam i zasłoniłam mu usta dłonią. – Wróci dopiero za dwa dni. Hihihi, mamy być grzeczni podczas Jego nieobecności.
Louis zaśmiał się we wnętrze mojej dłoni. Oderwał ją od swoich ust i pocałował.
- To co? Oglądamy? – powiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Jasne, dlatego specjalnie włączyłem Twój ulubiony film. – stwierdził i usadził mnie sobie wygodniej na kolonach.
Na ekranie Mila Kunis z Justinem Timberlakiem również siedzieli na kanapie i pili piwo. Spojrzałam wymownie na Lou, który sięgnął po butelkę soku stojącą na stole.
- Serio? – powiedziałam i uniosłam brwi.
- Kochanie, symboliczny kieliszek szampana Ci wystarczy .. a zapomniałbym jeszcze piłaś drugi kieliszek z Mel i trzeci ze mną. Tyle Ci wystarczy. Zresztą alkoholu nie powinno się mieszać.
- No dobra, dobra.. Spokojnie mój aniele stróżu. Daj mi ten sok.
Resztę filmu oglądaliśmy w spokoju, bez kłótni, jednak co chwilę zanosiliśmy się śmiechem. Film się skończył, a ja jak zwykle miałam łzy w oczach. Jedna mi z nich wypłynęła. Zobaczyłam kątem oka, że Lousi’owi też błyszczy się policzek. Zauważył, że na niego patrzę. Zaśmiał się lekko i otarł swoje łzy. Potem pocałował mnie w wilgotne od łzy miejsce na policzku. Trochę ścierpłam, więc Louis zsunął się głębiej na kanapie, ja siedziałam pomiędzy jego nogami, a plecy miałam oparte o brzuch mojego chłopaka. Chwyciłam koc, który był przewieszony przez oparcie i przykryłam nas. Lou wyłączył telewizor, ułożył się wygodnie i przytulił mnie mocno do siebie.
- Dobranoc moje największe szczęście – powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.
Spojrzałam na niego śpiącym wzrokiem.
- Kocham Cię Louis – powiedziałam, jakby przez sen i zamknęłam oczy.
- Ja Ciebie też – usłyszałam szept i odpłynęłam.
 
                                                                         ***


Gdy się obudziłam było już jasno. Przeciągnęłam się lekko, żeby nie zbudzić Louis’a. Spojrzałam na niego, okazało się, że jednak nie spał tylko na mnie patrzył i głaskał po włosach.
- Dzień dobry kochanie – powiedział i pocałował mnie w usta.
- Cześć Loui – uśmiechnęłam się.
- Jak się spało mojej ślicznej księżniczce?
- A dobrze, dobrze – zaburczało mi głośno w brzuchu.
- Hihihi – zachichotał Louis. – Jemy?
- Tak – powiedziałam i wyszczerzyłam zęby w uśmiechu. Usiadłam, wyplątawszy się z objęć Louis’a. Tymczasem on wstał, przeciągnął się i poszedł do kuchni. Ogarnęłam się trochę i też się podniosłam. Na blacie leżał mój telefon. Włączyłam go. Zobaczyłam, że mam nieodebrane połączenie od nieznanego numeru. Włączyłam dźwięk, zablokowałam klawiaturę i położyłam komórkę na blacie. Chwilę później usłyszałam moją ulubioną piosenkę i wibracje telefonu. Spojrzałam na ekran. To znowu ten numer.
- Halo? – spytałam, odebrawszy połączenie.
- Emilka? – usłyszałam po drugiej stronie obcy, a zarazem bardzo znajomy głos.
- Babcia Janka? – krzyknęłam zdziwiona, uzmysłowiwszy sobie z kim rozmawiam. – To Ty?
- Tak wnusiu – powiedziała babcia i się zaśmiała. – Znalazłam Twój nowy numer po długich poszukiwaniach. Oczywiście zapomniałam gdzie włożyłam karteczkę z nim. Ale wróćmy do rzeczy. Wczoraj miałaś urodziny. Dzwonię, żebyś sobie nie pomyślała, że zapomnieliśmy o Tobie z dziadkiem Frankiem, złotko.
- Oh babciu, dziękuję za pamięć. No tak, od wczoraj mam osiemnaście lat!
- Wiem słoneczko. Poczekaj, dam Ci dziadka, bo chce z Tobą rozmawiać.
- Dobrze babciu. Kocham Cię mocno i dziękuję za pamięć!
- Ja Ciebie też wnusiu. Daję Ci dziadka.
- Okej – odpowiedziałam i nastała cisza.
Spojrzałam na Louis’a, który, jakby nic nie widząc i nic nie słysząc, robił nam śniadanie.
- Emilko, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin – usłyszałam głos mojego ukochanego dziadka. – Moja mała wnusia nie jest już taka mała.
- Dziadziusiu! – krzyknęłam do słuchawki. – Jak ja Was dawno nie widziałam.. Stęskniłam się! I dziękuję bardzo za życzenia.
- Nie ma za co słoneczko. Kiedy do nas przyjeżdżasz?
- Na samym początku wakacji. Po otrzymaniu wyników i rekrutacji na studia.
- Czyli tak mniej więcej za dwa tygodnie?
- Tak. W końcu będę jadła normalne obiady, bo wiesz jak to jest z taty pracą..
- No wiem, wiem. A gdzie ten Twój ojciec teraz jest? Znowu w kancelarii?
- Tak, w swojej ‘mobilnej’ kancelarii. Jest gdzieś u klientów.
- I zostawia swoją młodą, jedyną córkę samą. Ahhh, ten Michael. Co Twoja matka w nim widziała..
- Dziadku, nie mów tak. Wolę, jest jak jest. Nie chciałabym siedzieć cały dzień na jakiejś brudnej ulicy i śpiewem zarabiać na życie – powiedziałam naburmuszona. – Zresztą nie jestem sama. Louis ze mną jest.
- Ten Louis? Cały czas?
- Tak dziadku. To jest miłość. To samo potężne uczucie, które połączyło mamę i tatę.
- Oj dobrze wnusiu. Zapisz sobie numer babci, z którego mówię i daj nam znać kiedy przyjedziesz.
- Jasne dziadku! Ucałuj babcię. Kocham Was! I dziękuję bardzo za pamięć.
- Nie ma za co Emilko. Kochamy.
Rozłączyłam się.

_______________________________________________________________

oto przed Wami długo oczekiwany rozdział 6. :DD
bardzo Was przepraszam, że tak długo, ale brałam udział w konkursie wojewódzkim z polskiego. ;pp dostałam się do etapu rejonowego, ale dalej poległam.. /: musiałam przeczytać 10 książek. *o*
ale na szczęście teraz mam więcej czasu i obiecuję, że nie będę Was tak bardzo zaniedbywać. ;)
w międzyczasie siostry Directioner poprosiły mnie, żebym napisała dla nich parę imaginów. tak im się spodobały, że stwierdziłam, że założę bloga i będę je tam wrzucać. :33 wszystkiego się tam dowiecie, zapraszam do czytania. ;) 
imaginationiseverythingihave.blogspot.com
tutaj następny rozdział dodam jeszcze w tym roku. xd
buziaczki i enjoy! :** ♥

poniedziałek, 23 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 5

W drodze powrotnej cały czas śpiewaliśmy z radiem i płytami Louis’a. zaczęło się ściemniać kiedy dojechaliśmy do mojego domu. Lou wjechał na podjazd i zaparkował. Przekręcił kluczyk i spojrzał mi w oczy. Zobaczyłam w nich podekscytowanie. Przekrzywiłam głowę i spytałam:
- Co Ty kombinujesz kotek?
- A nic. Tak się tylko cieszę, że jesteś tu ze mną. Przecież znasz mnie, a ja zawsze mam uśmiech przylepiony do twarzy. – odpowiedział i wyskoczył z auta.
Podszedł od mojej strony i otwarł mi drzwi. Odpięłam się, obróciłam na fotelu i spojrzałam na niego.
- Kocham Cię, wiesz o tym, prawda? – spytałam.
Louis przykucnął przy mnie i chwycił za dłoń. Pocałował ją i pomógł mi wysiąść z auta. Objął mnie wtedy w pasie i spojrzał głęboko w oczy.
- No oczywiście, że wiem. Przecież ja też Cię kocham. – powiedział i pocałował mnie namiętnie.
Gdy się od siebie oderwaliśmy, z trudem łapaliśmy oddechy. Louis chwycił mnie za rękę i podreptaliśmy do mojego domu. Wyjęłam klucze i otwarłam drzwi. Weszłam do domu i powiodłam palcami po ścianie w poszukiwaniu włącznika światła. Jednak ono włączyło się samo.
- Wszystkiego najlepszego!!! – rozległo się na cały dom.
Przede mną stali moi znajomi ze szkoły, kumple Lou i moja najlepsza przyjaciółka Melanie. Podbiegła do mnie.
- Ten Twój Louis to jest jednak genialny. Wszystkiego naj kochanie! – powiedziała, przytuliła mnie do siebie, tym swoim niedźwiedzim uściskiem i pocałowała w policzek.
Ja tymczasem stałam i nie mogłam z siebie słowa wydusić. Poczułam jak Louis obejmuje mnie od tyłu.
- Podoba Ci się niespodzianka? – spytał z ledwie wykrywalnym zaniepokojeniem w głosie.
- Ja… ja… ja… nie wiem co mam powiedzieć – wyjąkałam. – Jesteście wspaniali! Dziękuję!
Wszyscy zaczęli się śmiać. Mój chłopak także. Poczułam, że się rozluźnił. Ktoś włączył muzykę.
- Chodź Emi, pójdziesz się przebrać – powiedziała Melanie, wyrywając mnie z uścisku Louis’a.
- Idź skarbie. Ja się będę gdzieś tu kręcił.
Mel pociągnęła mnie za rękę i zaprowadziła na górę do mojego pokoju. Na moim łóżku zobaczyłam prezent zawinięty w papier, w kolorowe serduszka.
- Odpakuj. Powinien Ci się spodobać – powiedziała moja przyjaciółka i wskazała na łóżko.
- Jejku Mel, to od Ciebie? Przecież wiesz, że nie musiałaś! – zawołałam z przejęciem.
- Nie gadaj tylko otwieraj! – zakrzyknęła ze zniecierpliwieniem.
Chwyciłam paczkę i zaczęłam ostrożnie zdejmować papier. W środku zobaczyłam śliczną  sukienkę w kwiaty. Pisnęłam i rzuciłam się przyjaciółce na szyję.
- Melanie, kochanie, dziękuję!
- Oj nie musisz dziękować, to przecież przyjemność mała!
- Ej, jestem tylko pięć miesięcy młodsza – zrobiłam smutną minkę.
- Kochanie moje, jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Mogłabyś być nawet rok młodsza, ale i tak będę Cię kochać. – przytuliła mnie mocno i pocałowała w usta.
- Bleeeee.. – odskoczyłam od niej i wytarłam się.
- Hahahahahahahaha.. – zaśmiała się. – Przebierz się, a ja pójdę na dół zobaczyć jak się bawią na Twojej imprezie.
- Okej – powiedziałam.
Melanie pocałowała mnie w policzek i wyszła z pokoju. Usiadłam na łóżku.
- Jeju.. Mam już osiemnaście lat. – powiedziałam do siebie i westchnęłam głęboko.
Nagle usłyszałam miauczenie. Willy wskoczył mi na kolana.
- Co kochany? – powiedziałam do niego i zaczęłam głaskać po szarym, puchatym łebku. – Twoja pancia ma dzisiaj urodzinki, wiesz?
W odpowiedzi polizał mnie po twarzy.
- Hej! – krzyknęłam ze śmiechem. – Muszę się ubrać i pomalować kotek.
Zdjęłam go ze swoich kolan i postawiłam na łóżku. Chwyciłam sukienkę i poszłam do łazienki. Przebrałam się i wróciłam do mojego pokoju. Stanęłam przed moim wielkim lustrem. Sukienka, którą dostałam od Mel leżała przepięknie. Założyłam moje ulubione czarne koturny. Rozpuściłam włosy i potrząsnęłam głową żeby jakoś się ułożyły. Spojrzałam jeszcze raz w lustro, wzięłam błyszczyk i pomalowałam usta. Pogłaskałam Willy’ego, wzięłam głęboki oddech i zeszłam na dół po schodach. Za zakrętem zobaczyłam moje koleżanki z klasy, które na nich siedziały. Stanęłam obok nich. Uściskały mnie i złożyły mi życzenia. Z tłumu wypatrzył mnie Louis. Uśmiechnął się szeroko, a jego oczy rozjaśniły wesołe iskierki. Przeprosiłam moich znajomych i nagle obok mnie znalazł się Lou. Objął mnie w pasie i wtulił w mój bok.
-Pięknie wyglądasz kochanie. – mruknął mi do ucha.
-A dziękuję. – powiedziałam i cmoknęłam go w usta.
Obrócił mnie przodem do siebie i mocno mnie przytulił. Po chwili patrzenia w moje oczy pocałował mnie namiętnie. Nagle ze wszystkich stron nasi znajomi zaczęli śpiewać ‘sto lat’. Louis oderwał się ode mnie i dołączył do nich. Usłyszałam jego piękny, delikatny głos. Gdy skończyli nastała cisza.
- Dziękuję Wam, kochani. – powiedziała ze wzruszeniem. – to przyjęcie jest najlepszym prezentem jaki mogliście mi dać.
- Myślisz, że na tym kończą się niespodzianki? – krzyknęła Mel i wskazała ręką na stół. Stał tam wielki tort i cała góra prezentów. Zasłoniłam usta dłonią.
-Jejku, dziękuję Wam! Bawcie się dobrze kochani!
Ktoś puścił znowu muzykę i wszyscy zaczęli tańczyć. Podeszłam do stołu i pokroiłam tort. Louis podstawiał mi talerzyki, a ja nakładałam na nie kawałki ciasta. Po toaście poszłam z Louis’em na parkiet. Tańczyłam na zmianę z nim i z naszymi przyjaciółmi. Bawiliśmy się tak do północy. Moi znajomi pozbierali się powoli i poszli do domów. Zostali tylko Melanie i Louis, którzy pomogli mi sprzątać. Później odprowadziliśmy Melkę do jej domu. Ucałowała mnie jeszcze raz i weszła do siebie.
Wróciliśmy powoli do mnie. Było ciemno, ale się nie bałam. Stanęliśmy przed moim domem. Louis chwycił mnie za ręce i położył je na swoich barkach. Spojrzał mi głęboko w oczy i namiętnie pocałował.


___________________________________________

przepraszam Was, że dopiero teraz dodaję kolejny rozdział, ale ostatnio mam mało czasu na pisanie.. /: mam nadzieję, że się Wam spodoba.. ;pp miłego czytania Miśki!! <33