niedziela, 26 października 2014

ROZDZIAŁ 8

Jejku. Jak dawno nikt nie mówił do mnie ‘Emilko’..
Podeszłam do Louis’a. Po kuchni rozniósł się zapach smażenia naleśników. Przytuliłam mojego chłopaka.
- Z kim tak długo rozmawiałaś? – spytał.
- Z babcią i z dziadkiem z Polski – odpowiedziałam.
- Aha, to dlatego nic nie mogłem zrozumieć.
- Podsłuchiwałeś? – spytałam podejrzliwie i uniosłam brwi.
- No przecież mówię, że nic nie zrozumiałem.
- Hahaha – zaśmiałam się i pocałowałam go w usta.
- Co mówili?
- Stęsknili się za mną. Pod koniec czerwca do nich pojadę i zostanę mniej więcej na miesiąc.
Louis zrobił dziwną minę, lecz potem zaraz uśmiechnął się szeroko. Jednak po jego oczach widziałam, że cały czas było coś nie tak. Znowu zaburczało mi w brzuchu.
- Jemy?
- Tak.
Usiadłam na jednym z barowych stołków i patrzyłam na to co robi Louis. Wziął talerze z szafki, nałożył na nie naleśniki i posypał owocami. Podszedł do lodówki i wyjął bitą śmietanę oraz polewę karmelową. Polał nimi nasze naleśniki. Wziął talerze, postawił je na stole  i usiadł naprzeciwko mnie. Zabraliśmy się za jedzenie. Gadaliśmy o moim wczorajszym przyjęciu niespodziance. Po skończeniu posiłku Louis zabrał nasze talerze i poszedł pomyć. Tymczasem ja wstałam i w podskokach podbiegłam do stołu z prezentami. Było ich tam mnóstwo. Chwyciłam za pierwszy i rozdarłam delikatnie papier. W środku zobaczyłam książkę, którą zawsze chciałam przeczytać. Otworzyłam ją i zobaczyłam dedykację: „Miłego czytania Kochanie! To taki mały bonus do tego co na górze. Sto lat, kocham Cię! Życzę Ci, żeby miłość Twoja i Louis’a była tak silna jak miłość Cathy i Heatcliffa, ale żeby czyniła wyłącznie dobro. xx Mel”
Gdy w oku zakręciła mi się łezka, przytuliłam książkę do siebie. Po chwili odłożyłam ją na stolik gdzie było wolne miejsce i zabrałam się za dalsze rozpakowywanie prezentów. Otworzyłam może z dziesięć i przyszedł do mnie Louis. Jedną rękę trzymał schowaną za plecami.
- Co dostałaś mała? – spytał.
- Parę książek, filmów, bluzę i kartki urodzinowe.
-O, to fajnie, będziemy mieli co oglądać – uśmiechnął się i pocałował mnie w usta. – Ja też mam coś dla Ciebie, coś, co zawsze będzie Ci o mnie przypominać – wyciągnął rękę w moją stronę.
Zobaczyłam w niej ślicznie udekorowane pudełko. Otworzyłam je. W środku zobaczyłam bransoletkę. Na fioletowym rzemyku wisiały dwie zawieszki. Jedna to był mikrofon z wygrawerowanym imieniem mojego chłopaka, a druga to serduszko. Na jednej jego stornie była wypisana data naszego pierwszego spotkania, a na drugiej napis „Kocham Cię Emily”. Stałam jak wryta i wpatrywałam się we właśnie otrzymany prezent. Louis wyjął bransoletkę z pudełeczka i odstawił je na stole. Chwycił moją prawą dłoń i nałożył mi rzemyk na nadgarstek. Pociągnął za sznureczki i ułożył mi ją na ręce. Spojrzałam mu w oczy i zobaczyłam w nich szczerą, prawdziwą miłość. Rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam namiętnie. Louis odwzajemnił pocałunek i wziął mnie na ręce, a ja oplotłam nogami jego biodra. Gdy oderwaliśmy się od siebie nie mogliśmy złapać tchu. Louis przytulił mnie mocno do siebie przez co poczułam się jak kiedyś, gdy dziadek mnie tulił. Pomyślałam o mamie i rozpłakałam się. Lou oderwał mnie od siebie i spojrzał w moje oczy tym swoim zatroskanym wzrokiem.
- Kochanie, co się stało? – spytał przestraszony.
Chciałam mu odpowiedzieć, ale nie byłam w stanie się odezwać. Louis podszedł do kanapy, usiadł i posadził mnie sobie na kolanach. Przytulił mnie mocno do siebie, a ja tępym wzrokiem patrzyłam na ścianę. Niby nie znałam tak dobrze mojej mamy, nie pamiętałam jej dokładnie, ale bardzo za nią tęskniłam. W moim życiu zawsze brakowało kobiecej ręki. Nancy opiekowała się mną tylko do trzynastego roku życia. Potem zajmowałam się sama sobą. Gdyby babcia mogła do mnie przyjechać albo dziadek, byłabym bardzo szczęśliwa. Od moich trzynastych urodzin byłam sama. Z tatą spędzaliśmy każdą wolną chwilę, ale to i tak było za mało. Moja mama Joanna była piękną kobietą. Miała gęste, długie, falowane , ciemne blond włosy i pełne kształty. Gdy była mała tańczyła w balecie, więc każdy jej ruch był płynny i pełen gracji pamiętam, że kiedyś śpiewała mi kołysanki. Miała piękny, delikatny głos, podobny do głosu Louis’a. Otrząsnęłam się ze smutnych wspomnień i spojrzałam na mojego chłopaka.
- Zaśpiewaj mi coś. Proszę.. zaraz Ci wytłumaczę – powiedziałam, szlochając.
Louis pokiwał nie spokojnie głową. Po chwili zaczął śpiewać jakąś angielską kołysankę. Tak bardzo stęskniłam się za językiem polskim, ale nie mogłam wymagać od Lou, żeby znał polskie piosenki. Moją ojczyzną jest Wielka Brytania, ale mama zawsze rozmawiała ze mną i śpiewała mi po polsku. Mój tata nigdy nie miał nic przeciwko temu, więc po polsku i po angielsku mówiłam płynnie. Każde wakacje spędzałam w Polsce, dlatego nigdy nie zapomniałam jak się mówi w języku mamy.
Uspokoiłam się trochę i spojrzałam na Louis’a. wyjaśniłam mu powód mojej rozpaczy.
- Dziękuję Ci, że zawsze jesteś przy mnie. Kocham Cię – powiedziałam i przytuliłam się mocno do niego.
- Dla mnie to żaden problem, tylko czysta przyjemność. Chodź, rozpakujemy do końca Twoje prezenty – powiedział, podając mi chusteczkę.
Wytarłam oczy, wydmuchałam nos, pozwoliłam, żeby Louis pomógł mi wstać i podeszliśmy do stoły. W godzinę rozpakowaliśmy pozostałe pakunki. Dostałam dużo filmów, parę książek, perfumy i dwie płyty. Bardzo się cieszyłam z otrzymanych prezentów. Na samym dole leżało wielkie pudełko. Na wierzchu leżała karteczka z napisem „Najlepszego córeńko” po polsku. Oderwałam ją i uśmiechnęłam się. Tata się postarał. Otworzyłam pudło. W środku zobaczyłam dwie paczki, jedna była mała i trochę pożółkła, a druga większa, nowa. Tą mniejszą odłożyłam na bok. W tej większej był aparat fotograficzny, album na zdjęcia i I-Phone. Spojrzałam na te rzeczy z szeroko otwartymi oczami. Mój tata nigdy nie był skąpy i zawsze cierpliwie spełniał moje zachcianki, ale takich prezentów w życiu nie spodziewałam się dostać. Ochłonąwszy trochę chwyciłam małą paczuszkę. W sumie to to nawet nie była paczka, tylko koperta z czymś w środku. Otworzyłam ją i zobaczyłam tam list i coś złotego. Wyjęłam kartkę, przeczytałam ją i znowu się rozpłakałam.

_________________________________________________

BARDZO, BARDZO, BARDZO PRZEPRASZAM ZA TAK DŁUGĄ ZWŁOKĘ.
ostatnio poznałam kogoś i dostałam takiego kopa, że znowu mam z kim 'jarać się' 1D, Louis'em i wszystkim z tym związanym. w sumie tak przez przypadek zostałam z powrotem dostałam natchnienia i z czystym sumieniem mogę dalej opowiadać Wam o przygodach Emilki.
jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję, że o mnie nie zapomnieliście. ♥
miłego tygodnia! ;33

PRZEPRASZAM.

strasznie przepraszam, że zawiesiłam bloga bez wcześniejszego poinformowania Was o moich zamiarach. :c
miałam mnóstwo spraw na głowie, trochę się działo w moim życiu nieoczekiwanych i czasem niemiłych rzeczy. ale mam nadzieję, że mimo wszystko, pamiętacie jeszcze o mnie miśki. <3
jeszcze raz, bardzo przepraszam.