Byłam ciekawa gdzie Lou mnie zabiera. Jechaliśmy już
przecież dobrą godzinę. Na szczęście samochód miał dobre nagłośnienie i
podgrzewane siedzenia. Na dworze zrobiło się chłodno, więc dobrze, że
posłuchałam Louis’a i zmieniłam rajstopy oraz spódniczkę na dresy. Za moim
oknem przewijały się rozmaite drzewa. Oparłam nogi o deskę rozdzielczą.
Oczywiście Lou, jak to facet, zaczął robić mi wykład, że pobrudzę mu samochód,
który kupił za osobiście zarobione pieniądze. Zsunęłam więc trampki ze stóp i
pocałowałam go w policzek. Spojrzał na mnie wilkiem, lecz po chwili jego twarz
rozjaśnił uśmiech. Lou nie umiał się długo gniewać. Bo z natury był optymistą i
bardzo lubił żartować. Często opowiadał kawały, ale nigdy nie słyszałam od
niego dwa razy tego samego żartu. Nie wiem skąd on je wszystkie bierze.
Możliwe, że czasem idzie na żywioł i sam je wymyśla.
- Wygodnie Ci kochanie? – spytał Louis z troską w oczach.
- Tak skarbie, wszystko w najlepszym porządku – powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Pośpiewamy? – zakrzyknął i wyszczerzył zęby.
- Z Tobą? Zawsze! – chwyciłam za pokrętło i zmieniłam stację. Przejechałam około dwudziestu i zatrzymałam się. Pogłośniłam i zaczęłam słuchać mojej ulubionej piosenki Pitbulla „Hey Baby”. Kiedy raper zaczął śpiewać refren, dołączyliśmy to niego z Louis’em. Uwielbiam gdy mój chłopak śpiewa. Ma taki delikatny i wysoki głos. Pamiętam, że kiedy byliśmy mali, siostra Anne namówiła mnie do śpiewania w chórze dziewczęcym. Louis ze swoim wysokim głosem nie pasował do chłopięcego, więc chodził na próby ze mną. Trochę się baliśmy, bo byliśmy najmłodsi i zawsze trzymaliśmy się za ręce. Uśmiechnęłam się.
- Co Ci tak wesoło Emily? – spytał Louis wyrywając mnie z zamyślenia.
- A wspominam właśnie stare dobre czasy.
- Hmm.. – zadumał się – a które jeśli mogę wiedzieć?
- Nasze początki w chórku kościelnym – spojrzałam na niego i wybuchnę łam śmiechem. – Pamiętam, że byłeś bardzo nieśmiały i odezwałeś się do mnie dopiero po dwóch dniach.
- Ano tak, byłem bardzo nieśmiały. – spojrzał mi w oczy – dopiero Ty, Emily, mnie otwarłaś.
Chwyciłam jego dłoń i popatrzyłam na niego z miłością. Jechaliśmy teraz po jakimś pustkowiu, więc Lou mógł sobie pozwolić na chwilę nieuwagi. Podniósł moją rękę i pocałował opuszki moich palców.
Resztę drogi jechaliśmy słuchając muzyki, śpiewając i co chwila zmieniając stację. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. To był tata.
- Cześć tatusiu! – powiedziałam do aparatu, odebrawszy połączenie.
- Wszystkiego najlepszego córeńko! – wyśpiewał mi tata. Zauważyłam, że Louis uśmiechnął się pod nosem.
- Co wy kombinujecie? – skierowałam pytanie do nich obu.
Kąciki ust mojego chłopaka uniosły się jeszcze bardziej.
- Nie wiem skarbie co Louis planuje, ale Cię kocha i będziesz z nim bezpieczna. – widziałam, że zaczął się uśmiechać. – Do zobaczenia w po… Wkrótce.
- Kiedy? Tato? Halo? – zaczęłam dopytywać, ale się rozłączył.
Odsunęłam aparat od ucha i spojrzałam na Louis’a. On jakby nie widząc i nie słysząc tego co zaszło przed chwilą, patrzył z premedytacją na jezdnię.
- Aha…. – stwierdziłam i z obrażoną miną spojrzałam za okno.
Siedziałam tak przez jakieś dziesięć minut. Po tym czasie poczułam na swoim ramieniu jego dużą dłoń.
- Kochanie moje, to ma być niespodzianka, no. – powiedział i zrobił minę słodkiego, zbitego szczeniaczka.
Spojrzałam na niego wymownie.
- Pamiętaj tylko, że w poniedziałek mam sprawdzian z angielskiego, na który nic nie umiem. Aha i jeszcze kartkówkę z francuskiego.
- Emily, przecież z angielskiego jesteś najlepsza w szkole, a francuski uwielbiasz, więc nauka przychodzi Ci bardzo łatwo.
- No tak szczególnie wtedy gdy nie mam się z czego uczyć. – uśmiechnęłam się fałszywie i przewróciłam oczami.
- Ehh.. Zajrzyj do schowka. – rzucił z rezygnacją.
Zrobiłam co kazał. Zobaczyłam tam moją książkę do francuskiego.
- Ej, co ona tu robi? – chwyciłam podręcznik i otwarłam na pierwszej stronie. Jednak nie widniało tam moje nazwisko, lecz Louis’a.
- Ty też się uczyłeś francuskiego?
- Oui. Je’taime Madame.
- Ja też Cię kocham Lou. – uśmiechnęłam się do niego.
Pochyliłam się i pocałowałam go w policzek. Mój chłopak też się uśmiechnął i spojrzał na GPS-a.
- Za jakąś godzinkę będziemy na miejscu. Potrzebujesz czegoś?
- W sumie musiałabym skorzystać z toalety.
- Okej, to zatrzymam się na najbliżej stacji.
Pięć minut później zobaczyłam znak stacji benzynowej.
- No w końcu – uśmiechnęłam się z ulgą.
Louis skręcił kierownicą i wjechał na stację. Stanął koło sklepiku.
- Nie tankujesz? – spytałam.
Spojrzał na poziom benzyny.
- No rzeczywiście, muszę zatankować. Wysiądź i pójdź do toalety. Będę czekać potem na Ciebie w sklepiku.
Poszłam do łazienki. Załatwiłam się i podeszłam do umywalki.
„O matko, jak ja wyglądam?” pomyślałam i zdjęłam gumkę i przeczesałam palcami włosy. Podniosłam je i z powrotem związałam w wysoką kitkę. Poprawiłam ją i obmyłam twarz wodą. Umywszy ręce, wyszłam z ubikacji. Przy sklepiku zobaczyłam Lou, który stał z papierowym kubkiem od kawy w ręce. Gdy do niego podeszłam, pocałował mnie. Poczułam na ustach smak kawy i karmelu.
- Ooo… Masz moją ulubioną kawę! – krzyknęłam i odebrałam mu kubek.
- No oczywiście Emily. – powiedział i pocałował mnie w czoło. – Upiłem dopiero ze dwa łyki.
- Hyhy, w porządku – rzuciłam, otwierając drzwi i wsiadając do samochodu.
Zapięłam pasy i znowu napiłam się kawy.
- Mmm.. – rozmarzyłam się.
Po chwili Louis siedział koło mnie. Przypiął się i ruszył.
- Więc za godzinkę będziemy na miejscu.
-Okej. – odpowiedziałam i ziewnęłam.
Odłożyłam kubek na podstawkę, ułożyłam się na siedzeniu i zamknęłam oczy.
- Wygodnie Ci kochanie? – spytał Louis z troską w oczach.
- Tak skarbie, wszystko w najlepszym porządku – powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Pośpiewamy? – zakrzyknął i wyszczerzył zęby.
- Z Tobą? Zawsze! – chwyciłam za pokrętło i zmieniłam stację. Przejechałam około dwudziestu i zatrzymałam się. Pogłośniłam i zaczęłam słuchać mojej ulubionej piosenki Pitbulla „Hey Baby”. Kiedy raper zaczął śpiewać refren, dołączyliśmy to niego z Louis’em. Uwielbiam gdy mój chłopak śpiewa. Ma taki delikatny i wysoki głos. Pamiętam, że kiedy byliśmy mali, siostra Anne namówiła mnie do śpiewania w chórze dziewczęcym. Louis ze swoim wysokim głosem nie pasował do chłopięcego, więc chodził na próby ze mną. Trochę się baliśmy, bo byliśmy najmłodsi i zawsze trzymaliśmy się za ręce. Uśmiechnęłam się.
- Co Ci tak wesoło Emily? – spytał Louis wyrywając mnie z zamyślenia.
- A wspominam właśnie stare dobre czasy.
- Hmm.. – zadumał się – a które jeśli mogę wiedzieć?
- Nasze początki w chórku kościelnym – spojrzałam na niego i wybuchnę łam śmiechem. – Pamiętam, że byłeś bardzo nieśmiały i odezwałeś się do mnie dopiero po dwóch dniach.
- Ano tak, byłem bardzo nieśmiały. – spojrzał mi w oczy – dopiero Ty, Emily, mnie otwarłaś.
Chwyciłam jego dłoń i popatrzyłam na niego z miłością. Jechaliśmy teraz po jakimś pustkowiu, więc Lou mógł sobie pozwolić na chwilę nieuwagi. Podniósł moją rękę i pocałował opuszki moich palców.
Resztę drogi jechaliśmy słuchając muzyki, śpiewając i co chwila zmieniając stację. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. To był tata.
- Cześć tatusiu! – powiedziałam do aparatu, odebrawszy połączenie.
- Wszystkiego najlepszego córeńko! – wyśpiewał mi tata. Zauważyłam, że Louis uśmiechnął się pod nosem.
- Co wy kombinujecie? – skierowałam pytanie do nich obu.
Kąciki ust mojego chłopaka uniosły się jeszcze bardziej.
- Nie wiem skarbie co Louis planuje, ale Cię kocha i będziesz z nim bezpieczna. – widziałam, że zaczął się uśmiechać. – Do zobaczenia w po… Wkrótce.
- Kiedy? Tato? Halo? – zaczęłam dopytywać, ale się rozłączył.
Odsunęłam aparat od ucha i spojrzałam na Louis’a. On jakby nie widząc i nie słysząc tego co zaszło przed chwilą, patrzył z premedytacją na jezdnię.
- Aha…. – stwierdziłam i z obrażoną miną spojrzałam za okno.
Siedziałam tak przez jakieś dziesięć minut. Po tym czasie poczułam na swoim ramieniu jego dużą dłoń.
- Kochanie moje, to ma być niespodzianka, no. – powiedział i zrobił minę słodkiego, zbitego szczeniaczka.
Spojrzałam na niego wymownie.
- Pamiętaj tylko, że w poniedziałek mam sprawdzian z angielskiego, na który nic nie umiem. Aha i jeszcze kartkówkę z francuskiego.
- Emily, przecież z angielskiego jesteś najlepsza w szkole, a francuski uwielbiasz, więc nauka przychodzi Ci bardzo łatwo.
- No tak szczególnie wtedy gdy nie mam się z czego uczyć. – uśmiechnęłam się fałszywie i przewróciłam oczami.
- Ehh.. Zajrzyj do schowka. – rzucił z rezygnacją.
Zrobiłam co kazał. Zobaczyłam tam moją książkę do francuskiego.
- Ej, co ona tu robi? – chwyciłam podręcznik i otwarłam na pierwszej stronie. Jednak nie widniało tam moje nazwisko, lecz Louis’a.
- Ty też się uczyłeś francuskiego?
- Oui. Je’taime Madame.
- Ja też Cię kocham Lou. – uśmiechnęłam się do niego.
Pochyliłam się i pocałowałam go w policzek. Mój chłopak też się uśmiechnął i spojrzał na GPS-a.
- Za jakąś godzinkę będziemy na miejscu. Potrzebujesz czegoś?
- W sumie musiałabym skorzystać z toalety.
- Okej, to zatrzymam się na najbliżej stacji.
Pięć minut później zobaczyłam znak stacji benzynowej.
- No w końcu – uśmiechnęłam się z ulgą.
Louis skręcił kierownicą i wjechał na stację. Stanął koło sklepiku.
- Nie tankujesz? – spytałam.
Spojrzał na poziom benzyny.
- No rzeczywiście, muszę zatankować. Wysiądź i pójdź do toalety. Będę czekać potem na Ciebie w sklepiku.
Poszłam do łazienki. Załatwiłam się i podeszłam do umywalki.
„O matko, jak ja wyglądam?” pomyślałam i zdjęłam gumkę i przeczesałam palcami włosy. Podniosłam je i z powrotem związałam w wysoką kitkę. Poprawiłam ją i obmyłam twarz wodą. Umywszy ręce, wyszłam z ubikacji. Przy sklepiku zobaczyłam Lou, który stał z papierowym kubkiem od kawy w ręce. Gdy do niego podeszłam, pocałował mnie. Poczułam na ustach smak kawy i karmelu.
- Ooo… Masz moją ulubioną kawę! – krzyknęłam i odebrałam mu kubek.
- No oczywiście Emily. – powiedział i pocałował mnie w czoło. – Upiłem dopiero ze dwa łyki.
- Hyhy, w porządku – rzuciłam, otwierając drzwi i wsiadając do samochodu.
Zapięłam pasy i znowu napiłam się kawy.
- Mmm.. – rozmarzyłam się.
Po chwili Louis siedział koło mnie. Przypiął się i ruszył.
- Więc za godzinkę będziemy na miejscu.
-Okej. – odpowiedziałam i ziewnęłam.
Odłożyłam kubek na podstawkę, ułożyłam się na siedzeniu i zamknęłam oczy.
__________________________________
przepraszam, zaniedbałam Was trochę.. /: jeśli nie będę miała dużo zadań domowych i wgl, to będę raz w tygodniu dodawać jeden lub dwa rozdziały. C:
tak więc 3 rozdział już za mną. :33
czytajcie i komentujcie, pls. ;**
buziaczki i miłego weekendu! <3
przepraszam, zaniedbałam Was trochę.. /: jeśli nie będę miała dużo zadań domowych i wgl, to będę raz w tygodniu dodawać jeden lub dwa rozdziały. C:
tak więc 3 rozdział już za mną. :33
czytajcie i komentujcie, pls. ;**
buziaczki i miłego weekendu! <3